Herbatę podano

Herbatę pijam i owszem. Najbardziej lubię zieloną, parzoną w czajniczku. Lubię też z dodatkiem smakowym, najchętniej owocowym. Żadne tam smaki toffi, czekoladki i inne wymyślanki.

Niektóre momenty z mojego życia mają smak i zapach herbaty. Czas studiów to zielona herbata z opuncją. Czas wyjazdów pod namioty z rodzicami to zapach i smak herbaty “bylejakiej”, ale za to pitej na świeżym powietrzu. Weekendowe wyjazdy z rodzinką na łono natury to z kolei czarny termos i zielona herbata, która akurat jest pod ręką.

W barach hiszpańskich herbaty nie pijam. Kawa pyszna i owszem, ale herbata pozostawia wiele do życzenia. Będąc z wizytą u znajomych Hiszpanów herbaty nie pijam. Dlaczego? Często moi znajomi po prostu nie mają herbaty w domu. A jak mają to najczęściej się kończy pytaniem czy się źle czuję, a może mam jakieś problemy z trawienie… Nie pijam także dlatego, bo jak widzę jak jest przygotowywana, to się mi słabo robi. Proces przygotowywania herbaty w przeciętnym domu hiszpańskim wygląda mniej więcej tak. Krok 1: do szklanki zostaje wrzucona torebka herbaty. Krok 2: następuje zalanie ZIMNĄ WODĄ. Krok 3: całość wkładana jest do mikrofalówki na czas taki, żeby produkt wyjściowy nie był za gorący…

Z kolei jak jak podejmuję gości i oferuję herbatę, wymieniając jakie to posiadam na stanie, wzbudzam ogólny zachwyt i staję się fachowcem herbacianym w pół minuty. A takowym oczywiście nie jestem. Za to znam kogoś, kto o herbacie wie bardzo dużo. 

Ewa, tak jak ja, mieszka w Hiszpanii i jest miłośniczką herbaty i herbacianą blogerką. Prowadzi bardzo fajnego, klimatycznego bloga o nazwie Herbatniczek.

Dla niewtajemnicznonych jeszcze pragnę dodać, że dziś jest DZIEŃ HERABTY!

 

Ewa, ​ ​Ty​ ​także ​ ​mieszkasz​ ​w​ ​Hiszpanii, ​ ​czy​ ​masz​ ​podobne ​ ​doświadczenia ​ ​jak​ ​ja ​ ​w​ ​temacie picia ​ ​herbaty​ ​przez​ ​Hiszpanów?

Niestety tak. Herbata jest tutaj najczęściej traktowana jako panaceum na trawienie. Najczęściej podawana w bardzo zły sposób i nie chodzi mi o to że wszystko musi być pod linijkę. Raz na przykład zdażyło mi się dostać herbatę z bardzo nowego plastikowego czajnika, w efekcie czego cały napar był plastikowy i nie dało się go pić. Notorycznie parzę sobie palce metalowymi czajniczkami w barach. Warto też zauważyć, że za podobną cenę w Polsce dostaniemy spory kubek lub dzbanek sypanej herbaty liściastej, a w Hiszpanii śmiesznie mały metalowy czajniczek z herbatę ekspresową firmy no name. Ciekawy jest też zwyczaj gotowania wody w mirkofalówce. Po kilku latach w Hiszpanii już przywykłam, chociaż znajomi kiedy pierwszy raz nas odwiedzają zawsze dziwią się, że mamy w domu czajnik elektryczny i traktują to jako różnicę kulturową.

 

Muszę Ci powiedzieć, że ja też nienawidzę tych małych metalowych czajniczków. Zawsze mi się z nich wszystko wylewa. ​Powiedz​ ​mi ​ ​dlaczego ​ ​tak​ ​ważnym​ ​jest ​ ​proces​ ​zaparzania ​ ​herbaty?

Bo to właśnie od tego w jaki sposób przygotujemy herbatę zależy jej smak. Możemy użyć zbyt wysokiej lub zbyt niskiej temperatury wody, za dużo lub za mało liści, parzyć je za długo lub za krótko. To wszystko wpływa na smak naszego naparu i czasami potrafi go bardzo zmienić. Zamiast smacznej herbaty możemy otrzymać coś czego nie da się pić i na odwrót, może herbata która nam nie smakuje bo jest za mocna lub gorzka, z innymi parametrami parzenia okaże się smacznym odkryciem.

 

Czyli ​ ​warto ​ ​brać​ ​pod ​ ​uwagę, ​ ​co ​ ​tam​ ​nam​ ​Pani ​ ​w​ ​sklepie ​ ​herbacianym​ ​napiszę  ​na ​ ​torebeczce z​ ​herbatą. ​ ​Mam​ ​na ​ ​myśli ​ ​temperaturę ​ ​i ​ ​czas​ ​parzenia?

Jestem zwolenniczką herbacianych eksperymentów, lubię zmieniać czas parzenia, używać wody cieplejszej lub chłodniejszej, parzyć w różnych naczyniach, jednak dobrze jest mieć jakiś punkt wyjściowy. Z założenia, czas, temperatura i ilość herbaty podane na opakowaniu powinny dać nam prawidłowo zaparzony napar. Oczywiście zależy też od sklepu gdzie herbatę kupimy. Niestety w wielu sklepach, sprzedawcy nie potrafią wskazać chociaż orientacyjnych czasów i temperatur parzeń. Może się zdażyć, że poleca się parzenie herbaty zielonej lub białej wodą niemal wrzącą, jednak nie jest to zasada i jeśli widzimy coś co nam nie do końca pasuje, warto poszukać na własną rękę informacji na temat naszej herbaty i przekonać się jak poleca się ją parzyć.

 

Gdzie ​ ​najlepiej ​ ​kupować​ ​herbatę?

Hmm… to zależy jakiej herbaty szukamy, w jakim celu. Jeśli jesteśmy początkującymi herbaciarzami i herbata w torebkach to nasza podstawa lub gdy herbatę pijemy na szybko by ugasić pragnienie to warto poszukać w sklepie marek lepszych lub innych od tej do której przywykliśmy. Nie dajmy się jednak zwariować bo nie zawsze jakość idze w parze z ceną. W supermarketach znajdziemy wiele różnych marek herbat. Jeśli zaczynacie, popróbujcie kilku i w różnych odmianach. Bo są i herbaty białe i czarne i zielone w torebkach.

Jeśli chcemy zrobić kolejny krok, to polecam się wybrać do sklepu z herbatą sypaną. Warto unikać mieszanek smakowych, bo najczęściej zawierają sztuczne dodatki i wzmacniacze smaku. W ten sposób nie poznamy smaku herbaty. Warto też zwrócić jak przechowywana jest w sklepie herbata. Czy jest w dobrze zamkniętych słoikach i puszkach czy może jest luzem na otwartym powietrzu? W naszych miastach znajdziemy wiele takich sklepów z herbatą sypaną, gdzie możemy zaczynać przygodę z herbatą.

Jeśli zaś szukamy herbat wysokiej jakości, umiemy je smakować i możemy sobie na nie pozwolić to polecam specjalistyczne sklepy z herbatą. Można powiedzieć, ortodoksyjne sklepy z herbatą. Tam dostaniemy dobrej jakości herbaty, świeże, z konkretną informacją skąd pochodzą, z którego roku był zbiór, z jakiego krzewu i kto je wyprodukował. Sklepy te bardzo często wysyłają swoje herbaty też i za granicę. Warto jednak być z nimi na bieżąco, bo najczęściej ilości herbaty przez nie sprowadzane są niewielkie i herbata znika bardzo szybko.

Wydaje mi się, że każdy powinien spróbować herbat zarówno z wyższych jak i niższych półek, w ten sposób będzie miał możliwość porównania i odkryecia tego co najbardziej mu smakuje, a przecież o to właśnie chodzi, by herbata, którą pijemy nam smakowała.

 

 

Jeśli macie więcej pytań dotyczących herabty to wiecie już kogo pytać. Zachęcam Was do zerknięcia do Elementarza herbacianego Ewy klikając tu.

Pozdrawiam Was ciepło i oczywiście zapraszam na ciąg dalszy, bo wciąż i nadal mam nadzieję, że takowy nadejdzie 😉

Tymczasem, borem lasem, choinką, zaspą… 

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Herbatę podano"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Magda
Gość

A ja w ostatnim czasie jestem fanką herbat ziolowych. Ba! Muszę przyznać, że zwykłych odmian juz od dawna nie mam w domu. Szczególnie tych w torebkach!! O może to temat na kolejny post – czemu nie powinniśmy kupować herbat w torebkach ? 😉